PISAĆ O TAŃCU? O TAŃCU SIĘ NIE PISZE. TANIEC SIĘ TAŃCZY.
A JEDNAK SPRÓBUJĘ  :)

Wiedziałam (bo inni pisali i mówili), że:
Taniec to poemat, a każdy ruch jest jak słowo. (Mata Hari)
Tańczyć to marzyć stopami. (Constanze)
Taniec to sposób przekazania tego, co jest za trudne dla słów. (Ruth St. Dennis)
Taniec to ostatnie słowo w życiu…W tańcu zbliżamy się do samych siebie. (Jean Dubuffet)
Taniec to (…) zapowiedź piękna, które nieuchronnie musi nadejść. (Dorota Terakowska, Poczwarka)
Taniec to radość (…) z własnego ciała. (Dorota Terakowska, Poczwarka)
Taniec to sposób utrzymania się przy zdrowych zmysłach. (Ted Petrides)

Tańczyłam „od zawsze”: pierwsze kroki stawiane przy babcinym piecu kaflowym bardzo szybko zamieniły się w oberkowe, kujawiakowe, góralskie, w polki, walczyki, w suity lubelskie, rzeszowskie, przeworskie. Kiedy patrzę na rozmiar mojego pierwszego gorsetu – z wyblakłymi już cekinami i wypłowiałymi wstążkami (nie ma już takich wzorów w pasmanteriach) – to wiem, dlaczego tak wyraźnie przemawiają do mnie etniczne rytmy. Nasze polskie, jak najbardziej, ale te nieregularne także – na 5/4, 7/8, 9/8 czy 11/16. Pozwalają dotknąć innej rzeczywistości, zacząć choć odrobinę rozumieć, jak czują Bułgarzy, Rosjanie, Grecy, Ormianie, Bretończycy, Szkoci, Irlandczycy, Żydzi diaspory, czy Izraelczycy.

Poczułam po raz pierwszy, że taniec to coś więcej niż przekaz kulturowy, w momencie, gdy znajdowałam się w przestrzeni nieakceptowania tego, co się dzieje, nierozumienia. Czas tańczenia był wtedy jedynym, kiedy nie osądzałam, bo dotykałam oceanu – mądrego, pełnego – bo jego fale wypłukiwały tę garść brudu, jaki do niego przynosiłam. I tańczyłam, bo już czułam (tak, jak Grecy czują), że to sposób na utrzymanie się przy zdrowych zmysłach.

Tańczę, bo taniec uczy mnie poddania się muzyce, a to uczy mnie poddania się w życiu, odpuszczenia, puszczenia i pozwolenia na prowadzenie (let go and let God). Tańczę, bo nowe kroki i ruchy to chodzenie drogą mniej uczęszczaną (również tymi mniej wydeptanymi ścieżkami w mózgu). Tańczę, bo w tańcu nie można oddzielić się od bycia.

Tańczymy, razem z cudownymi SENIORITAS (z akcentem na SENIOR, choć dołączają do nas „prawdziwe” señoritas oraz señores), bo się lubimy, bo dajemy sobie pozwolenie na popełnianie błędów, bo taniec zapobiega osteoporozie, bo tworzy więcej połączeń neuronowych w mózgu, wytwarza więcej dopaminy i serotoniny (na zajęciach nieunikniony jest śmiech). Wprawdzie nie wierzymy do końca w to, co powiedział wódz jednego z plemion indiańskich w rozmowie z Carlem Jungiem: „Gdybyśmy nie tańczyli, za dziesięć lat słońce już by nie wzeszło. Byłoby już zawsze ciemno”, ale czujemy, że odtwarzając kroki do muzyki, razem tworzymy coś więcej. Niezwykła mądrość i siła tkwi w tym, że niektóre narody znają i odtwarzają te same tańce, te same kroki. To bardzo jednoczy.

Nie wiemy tego na pewno (do sprawdzenia osobiście), ale doświadczamy, że taniec to jeden ze skrótów do radości, a może nawet więcej:

Do Ciebie się nie idzie
do Ciebie się tańczy......
w rytmie Rytmu
duch rozebrzmi sobą
do Ciebie się tańczy
Drogo
(Bożena Anna Flak)

Zgadzamy się całkowicie z Platonem, który twierdził, że dobra edukacja to także kształcenie umiejętności śpiewu i tańca. A także z bardziej współczesnym, Robertem Bly’em, przekonującym o tym, jak istotny jest taniec w wychowaniu: „Nie dawaj młodemu mężczyźnie broni do ręki zanim nie nauczy się tańczyć”. Trzymamy się ściśle zaleceń Psalmu 150: „Chwalcie Go bębnem i tańcem, Chwalcie Go na strunach i flecie!”. Ale, kto wie, może tańczymy po prostu ze strachu. Anselm Grün, za św. Augustynem pisze: „Ucz się tańca, bo inaczej, cóż poczną z Tobą aniołowie w niebie”. :)

Agata Błaż


RELACJA UCZESTNICZKI
Rzeszowski Klub Tańca Etnicznego zaprasza na zajęcia

W karnawałowym nastroju, z lampką wina w dłoni, w obliczu zbliżając się walentynek rozpoczęłam poszukiwania w internecie miejsca gdzie będziemy mogli wraz z mężem spędzić miło czas. Nie miałam ochoty na zatłoczony klub, ani nudną kolację przy świecach. W kinie też specjalnie nic mnie nie zainteresowało i gdy już myślałam, ze wszystko stracone znalazłam coś ciekawego. Na stronie jednej z rzeszowskich parafii widniało ogłoszenie, jedyne w swoim rodzaju: Klub Tańca Etnicznego zaprasza na walentynkowy wieczór. Zapowiadało się ciekawie i tak też było w istocie.
Tańce z różnych stron świata, dobra muzyka, miłe towarzystwo i oryginalny sposób na spędzenie nie tylko walentynek ale i wolnego czasu.
Klub zaprasza na cykliczne spotkania co tydzień, jednak ten wieczór był wyjątkowy i skierowany do zakochanych. Pieśni ludowe, a wszystkie mówiące o miłości i dobrane do tego tańce cygańskie, greckie i rosyjskie. Zajęcia prowadzi Agata Błaż – pedagog, nauczyciel języka angielskiego i wielki miłośnik, kolekcjoner tańców etnicznych. Klub działa już od kilku lat i z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem. To nie jest zwykły kurs tańca, to coś więcej. To doświadczanie spotkania z ludźmi, dzielenie z nimi tej pasji jaką niewątpliwie jest taniec. Ostatni raz tańczyłam na studniówce i powiem szczerze, że szłam tam z pewnymi obawami czy dam radę. Do tej pory raczej grałam i śpiewałam i nie wyobrażałam sobie, że jeszcze będę pląsać w rytm ludowej muzyki. Jednak po pierwszych pięciu minutach okazało się, że nie ma rzeczy niemożliwych. Każdy jest w stanie zatańczyć w kręgu choćby Zorbę. Wystarczy wygodne obuwie i trochę chęci na początek. Potem jeszcze tylko kilka wskazówek od dobrego instruktora, odpowiednia muzyka i wszyscy bawią się świetnie. Tak było 14 lutego i tak jest zawsze na zajęciach Rzeszowskiego Klubu Tańca Etnicznego.
Powiem więcej mam zamiar to powtórzyć. Gorąco polecam zarówno tym, którzy interesują się muzyką tradycyjną tak jak ja oraz wszystkim, którzy szukają miejsca gdzie oryginalnie można spędzić czas.

Barbara Bator


O tańcu nie da się pisać (...) taniec trzeba tańczyć.
Paulo Coelho, Czarownica z Portobello

Nietzsche powiedział, że czasem dochodzimy do momentu, w którym robi się tak źle, że można uczynić tylko jedno z dwojga - śmiać się albo oszaleć. Dzisiaj trzecią możliwością jest taniec.
Jonathan Carroll, Białe Jabłka (Hietzl)

Taniec to nie układ figur, żeby się go nauczyć trzeba go pokochać.
Auguste Bournonville

Wszystko co chcesz powiedzieć można wyrazić tańcem, wtedy jest to proste i łatwe.
Heywood Broun

Każdy taniec jest odkryciem nas samych.
Martha Graham

Kiedy tancerz tańczy ziemia pod nim jest święta.
Martha Graham

Taniec jest odzwierciedleniem naszego ciała; czasem zabawy, czasem bólu.
Martha Graham

Ktokolwiek powiedział, że słońce przynosi szczęście ten nigdy nie tańczył w deszczu.
Autor nieznany

Taniec jest poezją której częścią jest świat.
Marta Hari

Taniec jest jak napad na bank – liczy się każda sekunda.
Twyla Tharp


Wielbię taniec

Wielbię taniec
 uwalnia on człowieka od ciężaru spraw,
 wiąże oddzielonego ze wspólnotą.

Wielbię taniec,
 który wiele wymaga i wspiera:
 zdrowie i jasny umysł,
 uskrzydloną duszę.

Taniec to metamorfoza
 przestrzeni, czasu, człowieka
 zagrożonego lękiem istnienia wyłącznie
 jako umysł, wola lub uczucie.

Taniec angażuje całego człowieka,
 zakotwiczonego w swoim centrum,
 wolnego od żądzy posiadania ludzi i rzeczy,
 wolnego od demonów lęku przed zatraceniem własnego ja.

Taniec domaga się
 człowieka wolnego, poruszającego się
 w równowadze wszystkich sił.

Wielbię taniec.

Istoto ludzka! Ucz się tańca.
 Bo inaczej, cóż poczną
 z Tobą aniołowie w niebie...

Św.Augustyn

 

Tańce w kręgu..

Gdy w tańcu wirujesz, kołyszesz biodrami
a stopy rysują dziwne arabeski,
nie możesz się dręczyć swymi problemami,
włącza się automat znanej, grubej kreski...

Gdy w kręgu się splatasz z innymi rękami
ziemskie marudzenie zmieniasz w stan Niebiański...
Możesz też doświadczyć gruntu pod nogami
wespół z momentami fantazji ułańskiej!

Unosisz się, płyniesz, czasem mylisz kroki...
Uśmiechy dokoła dodają odwagi..
I anielski płomyk rozjaśnia ci mroki.
A jutro - znów łatwiej dojść do równowagi...
                
Maria Inglot-Siemaszko

 

Hymn stworzenia
Wiersz zainspirowany tańcem do muzyki Vangelisa

Każda frazą – oddycham
Każda falą dźwięków – płynę.
Świat przepełnia się muzyką,
A ja wznoszę się w błękitno-złote przestrzenie.

Jestem na zewnątrz.
Wyzwolona z rzeczywistości.

Moje oczy niczego nie widzą,
Bo muzyka zamienia je w tchnienie gwiazd.
Moje dłonie niczego nie czują,
Bo są jak skrzydła anioła.
Moje stopy nie dotykają niczego,
Bo jak dotknąć atomów.

Ziemia zaczyna drżeć w oczekiwaniu.
Powracam na nią
Zakreślając koło wokół samej siebie.
Przywracam moim oczom, dłoniom i stopom władzę.

Dotykam powierzchni świata.
Pochylam się ku niej.
Zagarniam w ręce jej bogactwo
I składam na swoim sercu.

Odnajduję w sobie jej i swój rytm. Współbrzmią.
Unoszę je w górę, ku Światłu.
Trwa hymn stworzenia,
A ja pokornie proszę o błogosławieństwo.

Regina Mamczur, wrzesieñ, 2002

 

 

return